W 37 rocznicę masakry na placu Tiananmen w Pekinie, 3 czerwca 2026 współorganizowaliśmy ze Stowarzyszeniem Wolni Polacy protest pod ambasadą Chin w Warszawie. Przypomnieliśmy o wciąż nieukaranej masowej zbrodni sprzed lat, ale też o aktualnych poczynaniach dyktatury chińskiej, o torturach, więźniach politycznych i masowej inwigilacji, o prześladowaniach chrześcijan, praktykujących Falun Gong, Tybetańczyków i Ujgurów, o niszczeniu polskiego i europejskiego przemysłu nieuczciwą konkurencją związaną z korzystaniem z pracy pozbawionych podstawowych praw robotników i milionów więźniów obozów-fabryk, o zagrożeniach związanych z importem z Chin podstawowych substancji czynnych do leków, o toksynach w chińskich zabawkach, ubraniach i kosmetykach oraz o reindustrializacji Polski i Europy. Domagaliśmy się też uznania niepodległości Tajwanu i wsparcia jego obrony przed chińską inwazją. Puściliśmy ambasadorowi „Made in China” zespołu Dezerter i „Łabędzie, czekamy na łabędzie” No War-5, obu zespołom bardzo dziękujemy za zgodę na wykorzystanie tych utworów 🙂
Poniżej pełny tekst przemówienia Marcina Janasika, prezesa Fundacji Rozkwitu (po wprowadzeniu historycznym dotyczącym samej masakry na Tiananmen).
Ile słyszeliście ostatnio newsów o prawach człowieka w Chinach? O milionach ludzi
w obozach pracy, obsługujących zachodnich konsumentów? O torturach,
egzekucjach, więźniach politycznych w tym kraju? O ponad miliardzie czterystu
milionach ludzi bez podstawowych praw obywatelskich? O tym kto za to płaci?
Biorąc pod uwagę wszystkie zbrodnicze reżimy – rosyjski, irański, izraelski,
saudyjski, egipski, północnokoreański czy birmański – to chiński, przez samą swoją
skalę, ale i technologię do elektronicznej kontroli i eksploatacji społeczeństwa, jest ze
wszystkich najgorszy. Nawet Rosja Putina jest bardziej wolnościowa niż reżim Xi.
Taka akcja jak nasza potrwałaby w Chinach pół minuty i wszyscy byśmy byli w
kajdankach. W celach – dla mężczyzn bicie, kobiety duże prawdopodobieństwo
gwałtu. Trafilibyśmy na wiele lat do obozów niewolniczej pracy produkujących dla
zachodnich korporacji i konsumentów, zmuszani do tyrania dla chińskiej dyktatury.
Gdyby się zdarzyło, że ktoś z nas ma zgodność tkankową z potrzebującym nerki,
serca, czy rogówki aparatczykiem – trafiamy na stół operacyjny i tyle. Co więcej to
kraj, w którym jakbyśmy idąc do więzienia nie mieli z kim zostawić psa czy kota, to
ktoś by go pewnie zjadł, bo akurat na to dyktatura chińska ludziom pozwala… Po
Tiananmen i brutalnej pacyfikacji Tybetu, Sinciangu i Hong Kongu, miłującym
wolność Chińczykom pozostaje konspiracja, sabotaż i niewielkie rozproszone grupki
oporu. Tylko upadek gospodarczy i wsparcie z demokracji pozwoli im działać i
umasowić bunt. Za ten upadek odpowiadamy my, zachodni aktywiści i konsumenci.
To pięta achillesowa reżimu i wcale nie potrzeba wiele, by go w nią ugodzić.
Polecam wszystkim choć raz krótkie zadanie, które dawaliśmy kiedyś aktywistom na
stażach – powtórkę z tego, co sam też musiałem kiedyś zrobić. Mianowicie – wybór
zdjęć ofiar tortur z Chin i okupowanego Tybetu, Ujgurów i praktykujących Falun
Gong. Mówimy o skali milionów ofiar i systemie obozów pracy porównywalnych ze
stalinowskim. Przekopanie się przez setki zdjęć i wybranie kilkunastu na slajdy czy
tablice. Odpowiedniej rozdzielczości, wystarczająco wstrząsających… Poza ludźmi
sugeruję obejrzeć zdjęcia psów i kotów dręczonych przed zabiciem do zjedzenia, bo
wtedy ich mięso staje się niby smaczniejsze. To są Chiny, państwo środka, chińska
cywilizacja. Kultura, w której jeszcze w XX wieku masowo łamano kobietom stopy,
żeby się pociesznie poruszały, miały węższe pochwy i nie mogły szybko uciekać…
Nie stosujemy podwójnej moralności, nie chcemy chińskich towarów w polskich
sklepach tak samo, jak rosyjskich, izraelskich czy saudyjskiej ropy – od satrapy
wsławionego tym, że w ambasadzie Turcji rozkazał zamordować i poćwiartować
dziennikarza pracującego dla Washington Post – Dżamala Haszodżdżiego. Płacimy w
ten sposób za zbrodnie, utrzymujemy okrutne dyktatury. Czas z tym skończyć!
O zbrodniach reżimu Putina krzyczę przy różnych okazjach przez ćwierć wieku, od
inwazji na Czeczenię. Jak się skończyło handlowanie z tą dyktaturą wszyscy wiemy.
Rosja ma taki potencjał do wojny z Ukrainą dzięki zachodnim koncernom i
konsumentom. Podobnie jest z Chinami. Z każdym dniem zachodniej bierności
komunistyczny chiński smok rośnie w siłę, z każdym dniem będzie coraz trudniej go
pokonać. Pokażmy choć raz, że Polak może być mądry nie tylko po szkodzie…
Różnica w geopolityce imperiów jest taka, że USA grają w szachy, a Chiny w go.
Chiny będą unikać konfrontacji („jak woda” – omijając bazy wojskowe USA bez
walki) tak długo jak długo pozostaną na mapie świata puste pola, państwa neutralne i
surowce do pozyskania. Chcą zdobyć pozycję, dzięki której wynik konfrontacji
będzie przesądzony, a przynajmniej zmaksymalizują szanse na zwycięstwo. Jak dotąd
wychodzi im to doskonale. USA (i szerzej Zachód) tracą przewagę strategiczną,
światu grozi sojusz tyranii – od Chin i Rosji po Bliski Wschód, a nawet Afrykę.
Strategia oswajania potworów, konsumpcyjnego kuszenia społeczeństw i elit, którą
praktykowano pod koniec ZSRR i „bloku wschodniego” w połączeniu z
wykańczaniem konkurencyjnego, słabszego gospodarczo systemu wyścigiem
zbrojeń, w przypadku Chin nie ma sensu. Masakra na placu Tiananmen pokazała, że
w warunkach stabilności systemu dyktatura nigdy nie odda władzy pokojowym
demonstrantom, lecz utopi protesty we krwi. Wszelkie działania na rzecz
cywilizowania tej dyktatury będą albo naiwnością, albo cyniczną zasłoną dymną,
służącą robieniu w najlepsze interesów z każdym, nawet najgorszym zbrodniarzem.
Walcząc z wszystkimi dyktaturami świata, jak w więzieniu – zacznijmy bójkę od
największego bandyty. Gdy go pokonamy, reszta się przestraszy i w wielu
wypadkach sama zdemokratyzuje swoje kraje, żeby uzyskać przebaczenie ludu. Tak
jak reżim Kadyrowa w Czeczenii i Łukaszenki na Białorusi upadną wkrótce po
dyktaturze rosyjskiej, dyktatura w Birmie i Korei Północnej upadnie wkrótce potem,
gdy wolne będą Chiny.
Chrześcijanie i muzułmanie powinni wspólnie, w imię wolności religijnej i w obronie
brutalnie prześladowanych współwyznawców, bojkotować reżim chiński i namawiać
do tego wszystkie zdominowane przez siebie kraje i partie, zaangażować w to
wszystkie swoje środki finansowe i organizacyjne i przerzucać sprzęt dla opozycji w
Sinciangu i Hong Kongu. Wszyscy prawdziwie prodemokratyczni lewacy i prawacy
również. Chinki potrzebują większej pomocy feministek niż Amerykanki czy
Europejki, bo mają mniej praw… Wszystko, co produkujemy obecnie przy
wykorzystaniu półniewolniczej chińskiej siły roboczej, pozbawionej prawa do strajku
i niezależnych związków zawodowych, możemy wyprodukować sami w
demokracjach, choćby tak niedoskonałych jak nasza. Pomijając już taki „drobiazg”,
że bardzo wielu tych produktów po prostu nie potrzebujemy wcale, to pozostałe
lepiej produkować u siebie, zamiast je importować. Dalekosiężne, strategiczne
konsekwencje przebudzenia moralnego Europy i USA będą dla nas bardzo korzystne
gospodarczo, umożliwiając REINDUSTRIALIZACJĘ – oczywiście na zdrowych,
prospołecznych, antykonsumpcyjnych i ekologicznych podstawach. Miliony miejsc
pracy traconych na rzecz Chin i innych tyranii wrócą do wszystkich państw i
społeczeństw, które obecnie je tracą. Handel z Chinami niszczy polski przemysł!
Poza wszystkim, jest też z nimi związany ogromny problem całkowitego braku
wiarygodności i transparentności procedur przygotowywania towarów, co stanowi
zagrożenie dla zdrowia publicznego – jak, co wielokrotnie wykazano, toksyczne dla
dzieci chińskie zabawki czy toksyny w ubraniach i kosmetykach. To permanentne
podtruwanie milionów Polaków, obciążające potem nasz system zdrowotny!
Ekstremalnie ważną sprawą jest kwestia importu substancji czynnych do produkcji
lekarstw. Dotyczy to wielu milionów polskich pacjentów, zwłaszcza osób najbardziej
schorowanych i seniorów. Gdy wybuchnie wojna o Tajwan – a wybuchnie na pewno,
jesli nie zdarzy się jakiś globalny kataklizm naturalny itp., co do tego są zgodni
wszyscy poważni analitycy – z dnia na dzień Polacy stracą kilkadziesiąt procent
najważniejszych leków. Jeżeli konflikt się rozleje – prawie wszystkie. To kwestia
podstaw bytu, fundamentów suwerenności i bezpieczeństwa narodowego, tak samo
ważna jak zbrojenia. Budujmy polski, publiczny przemysł farmaceutyczny, dajmy
Polakom nasze, zdrowsze i tańsze leki bez marż producentów i pośredników. To nie
technologia kosmiczna, wystarczy chcieć. Zróbmy to, zanim będzie za późno. Polski
patrioto – bojkotuj Chiny!
Chiny prowadzą już wojnę hybrydową z Zachodem. Nie chodzi tylko o wspieranie
reżimu Putina czy eksport fentanylu do USA. Zauważmy, że algorytmy popularnego
chińskiego Tik-toka w Chinach promują pozytywne, prospołeczne wartości, gdy na
Zachodzie degenerują nam dzieci i młodzież najgłupszymi i niebezpiecznymi dla ich
zdrowia trendami, propagandą konsumpcjonizmu, eskapizmu społecznego i
ignorancji. To zagrożenie dla całej naszej kultury. Nie chodzi o cenzurę – po prostu
pozbądźmy się Tik–toka razem z innymi produktami chińskimi.
Ogromnym problemem związanym z pozycją Chin w absurdalnie rozdętym handlu
międzynarodowym jest kwestia zanieczyszczenia środowiska. Jakkolwiek oficjalny
wizerunek to inwestycje w zielone technologie przyszłości, jednocześnie do wód i
oceanów świata trafiają miliony ton toksycznych ścieków z fabryk produkujących dla
zachodnich konsumentów, farby antykorozyjne z tysięcy statków, które potem jemy
razem z rybami, przez fabryki i statki używające szczególnie toksycznych mieszanek
paliw, zanieczyszczane jest też powietrze, którym wszyscy oddychamy. Naszą
odpowiedzią jest zarówno bojkot i dążenie do embarga gospodarczego, jak przede
wszystkim świadoma, patriotyczna ekokonsumpcja i minimalizm konsumencki.
Wybierajmy produkty z krajów demokratycznych i starajmy się dla naszej planety i
przyszłych pokoleń, a także dla naszej osobistej swobody ekonomicznej i życiowej,
kupować jak najmniej, tylko to, co naprawdę potrzebujemy.
Paradoksalnie to tragiczny los chińskich psów i kotów hodowanych na mięso może
poruszyć i połączyć ponad podziałami większe rzesze ludzi na Zachodzie niż los
ponad miliarda czterystu milionów niewolników pozbawionych podstawowych
praw… Nie trzeba być wegetarianinem, żeby uważać to za barbarzyństwo. Krewetka
różni się przecież od psa i kota bardziej, niż człowiek od innych małp. Chiny to kraj,
w którym zakazać można dosłownie wszystkiego, gdyż cały jest permanentnie
inwigilowanym, gigantycznym obozem pracy.
Miliony ludzi nie mogą jeździć koleją, bo mają zbyt mało „punktów” w systemie
„kredytu społecznego”, a Ujgurowie przy wyjściu z domu muszą meldować się u
„Wielkiego Chińskiego Brata”, w drodze do pracy kilkukrotnie sprawdza się im
zawartość telefonów. W takim państwie pozwalanie na proceder jedzenia psów i
kotów jest wzięciem współodpowiedzialności przez dyktaturę. Hodowla komercyjna
psów i kotów na mięso została jakis czas temu zakazana, ale „na własny użytek” – już
nie. Rogówki i inne organy od więźniów politycznych dla partyjnych kacyków, koty i
psy na talerzach… Nie wspierajmy handlem barbarzyństwa, nic tego nie
usprawiedliwia! Xi, wstyd!
Wojna USA i ich sojuszników z Chinami, jeśli nie nastąpi jakaś globalna katastrofa
naturalna, jest nieunikniona jeszcze za życia Xi, który przed śmiercią na pewno
spróbuje sięgnąć po Tajwan. Tak naprawdę tylko i wyłącznie wojna handlowa może
zapobiec wojnie konwencjonalnej, która w przypadku Chin i USA może się skończyć
globalnym kataklizmem. Każdy, kto chce uratować świat przed kolejną wojną, tym
razem, w odróżnieniu od Ukrainy, angażującą bezpośrednio dwa największe imperia
posiadające nie tylko broń atomową, ale również chemiczną i biologiczną, powinien
poprzeć embargo na handel z Chinami. To ostatnia szansa, by sprawę załatwić
pokojowo! Przeciwko Chinom na Zachodzie rośnie nie tylko społeczna, ale też
biznesowa i polityczna opozycja. Działając ponad podziałami, podkreślając wspólny
interes, możemy jej pomóc i uzyskać embargo gospodarcze nie tylko na handel z
Chinami, ale ze wszystkimi ich kontrahentami.
Chiny to smok na glinianych nóżkach. Zacznijmy od najważniejszej – handlu, od
BOJKOTU I SANKCJI ze strony UE i USA (nóżka pierwsza), następnie odetnijmy
dostawców z innych kontynentów (nóżka druga), a już sami niewolnicy w Hong
Kongu, Sinciangu i Tybecie, z odpowiednim wsparciem wolnych krajów skruszą
kolejne i tyrania upadnie pod swoim własnym ciężarem. Nasze pieniądze z handlu
czy turystyki trafiają do biednych niewolników – ale również do ich katów. Tak,
bojkot i sankcje uderzą w społeczeństwo, w tym najuboższych, tak, rząd się na
pewno wyżywi, a armia zacznie głodować ostatnia. Niestety nie ma innego
pokojowego sposobu, by zbrodnicza, krwawa dyktatura chińska upadła, a zaraz po
niej – wszystkie pozostałe.
Podkreślmy, że Tajwan jest tym samym ogranicznikiem dla ekspansji Chin, jak
Ukraina dla ekspansji Rosji. Gdyby Zachód pomagał tak Ukrainie już w 2014, tak
jak po 2023-24 (bo na początku, poza Polską i kilkoma mniejszymi krajami, słabo ta
pomoc wyglądała), to pełnoskalowa wojna najprawdopodobniej by nie wybuchła.
Apelujemy do rządu polskiego, by już teraz zaczął wspierać obronę Tajwanu, dajmy
dobry przykład innym krajom. Pomagajmy sprzętem, szkoleniami i specjalistami
wojskowymi, organizujmy wspólne manewry na wyspie. Przede wszystkim jednak
uznajmy wreszcie niepodległość Tajwanu! Jedyne wolne Chiny to właśnie Tajwan!
To kontynentalne Chiny, po obaleniu dyktatury, powinny się przyłączyć do Tajwanu
rozszerzając na wszystkich Chińczyków demokrację, a nie odwrotnie! Hongkong
został przez Zachód wydany Chinom i pożarty, nie dajmy pożreć Tajwanu, by chiński
komunistyczny, orwellowski potwór nie pożarł całego świata…. Demokracja jest
jedyną drogą na pokojowe zjednoczenie obu krajów! Wolny Tajwan, Wolne Chiny!
Tiananmen – pamiętamy! Tybet – pamiętamy! Sinciang – pamiętamy! Hongkong – pamiętamy!







